Zbyszek i Rak Płaskonabłonkowy

utworzone przez | Kwi 19, 2018 | Blog Daniela, Pomagamy

19

KWIETNIA, 2018

DANIEL STYMELSKI, GLEJAK WIELOPOSTACIOWY IV STOPNIA

Witajcie Kochani! Trochę się tu cicho zrobiło, ale zapewniam Was, że u nas dzieje się dużo i zdecydowanie nie próżnujemy! Mam do Was malutką prośbę w sprawie, która przypomina mi moją własną sytuację sprzed paru lat. Jak już wiecie, zbiórki pieniężne szczycą się tym, że w krótkim okresie czasu jesteśmy w stanie zebrać przepiękne kwoty dla tych, którzy potrzebują tego najbardziej. Niestety jednak zbiórka zbiórce nie jest równa. Chętnie pomagamy dzieciaczkom, czy też matkom z małymi dziećmi. A co w przypadku osób 40+? No właśnie … i tu zaczynają się schody.

Chciałbym jednak te schody zamiast w dół, poprowadzić tym razem do góry. I tutaj mam do Was prośbę… Faceci po pięćdziesiątce nie należą co prawda do ‘wyciskaczy łez’, ale zróbmy coś wspólnymi siłami dla Zbyszka I dla jego kochającej żony.

Zbyszek choruje od roku na raka płaskonabłonkowego i wredne bydle daje liczne przerzuty. Przeszedł operację, chemio i radioterapię, ktore niestety nie pomogły, a dały tylko mnóstwo skutków ubocznych i spustoszyły jego system immunologiczny.

Zapytacie pewnie, skąd wziął się Zbyszek i dlaczego o nim piszę? Otóż jest on mężem znajomej Izy (mojej żony) z jej rodzinnego miasta Zawiercia. Będąc w lutym w Polsce poznałem historię Zbyszka i zapoznałem go z metodami leczenia w Niemczech. On wraz ze swoją kochająca żoną Tatianą, jakiś czas temu postanowili zebrać siły i ponownie stanąć do walki o jego życie i wybrali podobną drogę do mojej, czyli leczenie alternatywne. Przynosi ono efekty w przeciwieństwie do leczenia konwencjonalnego. Niestety jest kosztowne, nierefundowane przez służbę zdrowie (I tu grzmię po raz kolejny: trzeba z tym coś zrobić!!) i dlatego też zostali postawieni pod ścianą. Zasoby finansowe dawno się skończyły, zostały tylko długi i brak możliwości wzięcia jakiegokolwiek kredytu. Po rozmowie ze mną zamarzyli o przyjeździe do Niemiec do dr. Thallera, zapaliłem w nich światło nadziei, ale światło migocze narazie gdzieś na horyzoncie, bo jak to zwykle bywa w takich sytuacjach przeszkodą są pieniądze. To bardzo przykre, gdy człowiek jest świadomy tego, że są możliwości uratowania kochanej osoby, ale względy finansowe odbieraja tę ostatnią szansę ratunku. Skąd wiem, że Zbyszek i Tatiana się kochają? Poniżej znajdziecie treść maila, którego otrzymaliśmy od Tatiany:

 

Iza kochana…

Wciąż jesteśmy w drodze do Zawiercia. Napisałam tekst. Tak pomiędzy Olkuszem a Kluczami. Opowiedziałam. Łatwe to nie jest. Tak jakbym obdzierała się ze skóry. Ale to nic.

Z domu wyślę zdjęcia nas. Takich, jacy byliśmy przed i jacy chcemy być, bo zdjęcia ‘nas-teraz’ są na zbiórce z SiePomaga. Ja jednak chciałabym odzyskać swoje dawne życie, takie jakie było: zywkłe, najpiękniejsze. Już nie będzie takie samo. Wiem. Coś się zdarzyło, zmieniło. Ale chce znowu zasypiać bez tego trzeciego. Bez raka.

18 marca minął rok od diagnozy, która spowodowała, że czas stanął. A upłynęłu już przynajmniej dwa lata od pojawienia przerzutu, który miał być powiększonym pozapalnie węzłem chłonnym. Sami zdecydowaliśmy się wtedy na biopsję USG, bo niepokoiło nas, że węzeł nie maleje. Diagnoza: przerzut raka płaskonabłonkowego. Operacja wycięcia, potem wycinki z gardłam, TK RM, badania PET, wszystko kilkukrotnie powtarzane i zawsze ta sama informacje: przerzuty, brak punktu wyjścia. Miesiące naturalnego leczenia w oczekiwaniu na diagnozę zmieniły sytuację o tyle, że zniknęły zmiany w płucach, ale pozostale przetrwały.

Zdecydowaliśmy się na radiochemioterapię, a fundusze na naturalne leczenie wyczerpały się. Jednoczesna chemia i naświetlania obszaru od połowy ucha po obojczyki przyniosły wszystkie efekty uboczne:
– Spalone ślinianki
– problemy z dziąsłami i zębami
– powikłania neurologiczne
– uszodzenie słuchu, tarczycy

Te wszystkie okaleczenie, które zmieniają życie, ale są do zaakceptowania, gdy istnieje możliwość zwycięstwa z rakiem.

Dwukrotnie (w trzy-tygodniowym odstępie czasu) robiliśmy badanie ilości komórek nowotworowych we krwi:
W badaniu z lutego bylo ich 1 milion 750 tys.
W badaniu z marca 3 miliony 400.

Niestety przybywa ich w przerażającym tempie. Czas stanął… ale nie rak. Niebezpieczeństwo kolejnych przerzutow jest bardzo duże.

Układ odpornościowy Zbyszka po agresywnym leczeniu nie poradzi sobie sam. Potrzebuje wsparcia. Czas jest teraz naszym wrogiem i każdy dzień pogarsza rokowania. Ale wciąż można wygrać. Zbadano wrażliwość komórek raka na dwie substancje możliwe do podawania we wlewach. W badaniu in vitro 90% komorek zgineło. Zdobyliśmy się na jeden wlew. Nie mamy szans na więcej . Podobnie jak na zabiegi i środki zwiększajace odporność mobilizującą limfocyty do walki, czy też hipertermię, szczepionki z grasicy, preparaty z jemioły, kolejne wlewy. Mamy kosztorys pierwszego etapu leczenia. Niemal 60 tysięcy. Zdobyliśmy się na badanie za 3,500zł i wlew za 2 tysiące. Nasza sytacja finansowa to katastrofa, bo wcześniej walczyliśmy już rok.
Co się czuje, gdy wyzdrowienie i życie najdroższej osoby zależy od zastosowania środkow, na które brak pieniędzy? Nie ma słów, bo bezradność, strach, determinacja i rozpacz nie oddadzą tego, co obecnie czuję. Zbyszek, skromny, najserdeczniejszy człowiek, który zawsze znajdował tyle empatii i zrozumienia dla innych, teraz sam potrzebuje pomocy. Jest skupiony na walce, więc to ja o nią proszę. W jego ciele tyka bomba. Chcę ją rozbroić. Obiecaliśmy sobie ponad 30 lat temu zestarzeć się razem. Tej obietnicy tak łatwo dotrzymać, gdy jest miłość. Ale pojawił się rak i stanął na drodze. Gdyby ktoś mi powiedział, że można w takim napięciu przeżyć rok i nie zwariować, to nie uwierzyłabym. A jednak można…, bo mam cel i jedną myśl każdego dnia: to z nią się budzę i zasypiam. Nauczyłam się prosić. To trudniejsze niż dawanie. Uczę się mówić o uczuciach, o których mówienie boli. Bo walczę o miłość mojego życia, cudownego, kochanego człowieka, którym jest mój mąż, a jednocześnie przyjaciel, ojciec naszych dzieci, a jeśli los pozwoli to i dziadek naszych przyszłych wnuków. I tu proszę z całych sił o pomoc. Pomóżcie nam dotrzymać danego sobie słowa i zestarzeć się razem. Pomóżcie nam dalej żyć. Niczego nie chcę, o niczym nie marzę bardziej. Po prostu o starości. Ze Zbyszkiem.

Chwila zadumy…. miłość to przepiękne uczucie, nieprawdaż…?

Zbyszek ma konto w fundacji Siepomaga https://www.siepomaga.pl/dlazbyszka ,ale to od nas zależy, czy to konto zapełni się nadzieją i datkami. Nie zostawiajmy go, tylko dlatego, że nie jest już młody. Dajmy mu szansę i nie odbierajmy nadziei, bo to ona umiera ostatnia. Pomagać jest fajnie, a dobro zawsze wraca, wiem o tym najlepiej ? Pomóżmy razem, bo w Nas jest siła.

 

Pozdrawiam Was serdecznie, Daniel

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Mój Blog

Na moim blogu znajdziecie zapiski z czasów choroby jak i informacje na temat tego, co dzieje się teraz, komu pomagam i co robię w wolnej chwili.

Moja Terapia: Pytania & Odpowiedzi

Najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi odnośnie mojej terapii. Wszystko w jedym miejscu!

Darowizny

Informacje na tej stronie są całkowicie darmowe, jednakże za wszelkie darowizny na poczet mojej dalszej terapii jak i utrzymania tej strony: szczerze z całego serca dziękuję!